For now I am winter

Dolina Kościeliska wyglądała jak z bajki. Zmarzły nam nosy, a policzki pięknie się przyrumieniły. Wędrując spotkaliśmy małą łasiczkę i ptaszka pluszcza, który dzielnie nurkował w lodowatej wodzie w poszukiwaniu obiadu. Jednego dnia zobaczyliśmy tyle przeróżnych odcieni zimy, a w drodze powrotnej działy się na niebie niesamowite rzeczy. Najczęściej koło listopada zapadałam w "fotograficzny sen" i wyczekiwałam choć trochę cieplejszych dni,  ale czuję, że polubiłam zimowe zdjęcia. A może to po prostu wołają góry, które kocham i ciągle za nimi tęsknię.
Po powrocie w głośnikach brzmi Ólafur Arnalds i płyta For Now I Am Winter i chociaż w duszy się rozpływam, to na ciele wciąż nie mogę się rozgrzać (a wypiłam już trzy kubki gorącej herbaty!).